Czy klon ma duszę?
Inżynieria genetyczna to celowa ingerencja w organizm, która polega na wprowadzeniu do genomu żywego organizmu nowych informacji genetycznych, czyli przenoszeniu genów z jednego organizmu do innego, bądź na zmodyfikowaniu genomu poprzez izolowanie lub eliminację kodu genetycznego. W wyniku tego typu zabiegów organizm ulega modyfikacji, przybierając cechy zgodne z oczekiwaniami; zmianom ulegają właściwości fizyczne (np.: rozmiar, masa, wygląd, kolor, itp.) lub fizjologiczne (np.: procesy wzrostu i starzenia się, odporność, itp.). Coś co przed kilkudziesięciu laty mogliśmy oglądać w filmach since-fiction jako przykład niewyczerpanej wyobraźni reżyserów i scenarzystów dziś staje się rzeczywistością. Dzieje się to w tak szybkim tempie, że niektóre osiągnięcia inżynierii genetycznej takie jak modyfikowana żywność możemy już wykorzystywać w codziennym życiu. Mimo to działania na kodzie genetycznym ciągle wzbudzają w społeczeństwie duże obawy i kontrowersje. Jest to w dużej mierze spowodowane brakiem chociażby podstawowych informacji w zakresie sposobów działania naukowców i badaczy, budowy komórek i wiary w niesprawdzone informacje. Nie można się jednak temu dziwić. To co nowe i nieznane zawsze budziło obawy i skłaniało do zachowania ostrożności. Jeśli jednak tak duże kontrowersje rodzą się w związku z modyfikowaniem genomu roślin jak w przypadku żywności modyfikowanej genetycznie to jak duży niepokój muszą wywoływać działania na genach naszego gatunku – ludzi?
Od kiedy sklonowano pierwsze zwierzę coraz częściej ludzie zastanawiają się nad skutkami jakie przyniosłoby ze sobą takie działanie w przypadku człowieka. Oprócz szans i nadziei jakie daje inżynieria genetyczna np. możliwość wyleczenia wielu chorób, wyeliminowania już na poziomie komórki wad wrodzonych u płodu, budzi ona także całą masę problemów i pytań natury społecznej, psychologicznej, prawnej, etycznej, religijnej, medycznej czy politycznej. Zastanówmy się więc jakie konsekwencje, nad którymi warto się zastanowić może spowodować niewłaściwe działanie na kodzie genetycznym człowieka a więc modyfikowanie go lub klonowanie.
Zacznijmy od medycyny, która jest szczególnym i najważniejszym polem zainteresowań inżynierii genetycznej. Należy tu jeszcze raz podkreślić, że wiele osiągnięć w tej dziedzinie ratuje lub przynajmniej ułatwia życie chorym i cierpiącym jak np. ludziom z cukrzycą. Dużym krokiem na przód było wykorzystanie genetyki do zapłodnienia In vitro, o którym wspomnę w części poświęconej religii i etyce a także w badaniach prenatalnych. Dzięki nim lekarze są w stanie określić czy płód jest uszkodzony, czy nie ma wad genetycznych, które mogą skutkować chorobą. Oprócz oczywistego wniosku, że taka wiedza ułatwia leczenie a nawet daje możliwość wyleczenia niektórych schorzeń jeszcze w łonie matki nasuwa się tu obawa czy rodzice dziecka wiedząc o jego chorobie czy ewentualnej możliwości jej wystąpienia będą chcieli jego urodzenia a więc wprost- czy nie będą dążyli do usunięcia ciąży? Testy genetyczne mogą też określić ryzyko wystąpienia u danej osoby pewnych chorób jak np. nowotwór. Wyobraźmy sobie sytuację, w której osoba otrzymuje informację, że w jej genotypie nie wykryto predyspozycji do zapadnięcia na nowotwór. Nie dba więc o zdrowy tryb życia i nie robi regularnie badań zapominając, że oprócz podłoża genetycznego nowotwory spowodowane są wieloma innymi czynnikami. To samo badanie o odwrotnym wyniku może jednak komuś innemu uratować zdrowie a nawet życie.
Działanie na genotypie człowieka budzi też wiele pytań i niepokojów natury społecznej. Mówimy tu między innymi o możliwości określenia długości życia i ryzyku zachorowania na niektóre choroby a także określeniu skłonności i cech psychicznych danej osoby. Może to powodować dyskryminację niektórych ludzi za względu na ich predyspozycje genetyczne. Stąd już tylko krok do "dyskryminacji genetycznej" pracowników obarczonych dziedzicznymi chorobami, lub podatnych np. na alkoholizm czy wrażliwych na stres. W miarę coraz dokładniejszego poznawania ludzkiego genomu byłoby możliwe stworzenie precyzyjnej "metryczki genetycznej", która, w razie obecności w genomie potencjalnego pracownika niepożądanych zmian, byłaby praktycznie „wyrokiem” dla takiej osoby. Obowiązek określenia ryzyka obciążenia genetycznego np. upośledzeniem umysłowym u dziecka mógłby prowadzić do zakazu posiadania potomstwa przez takie osoby. Ingerencja genetyczna, na którą prawdopodobnie mogliby sobie pozwolić tylko bogaci ludzie mogłaby doprowadzić do stworzenia „nadludzi” a w rezultacie dyskryminacji osób „nie zmodyfikowanych”. Z drugiej strony usuwanie pewnych genów z ludzkiego organizmu zmniejszałoby możliwość różnicowania genetycznego, które jest podstawą przetrwania i rozwoju gatunku. Im większe zróżnicowanie tym większa zdolność dostosowania się gatunku do zmieniających się warunków i gwarancja jego przetrwania. W dalszej perspektywie mamy również możliwość usunięcia z puli genetycznej gatunku pewnych odmian materiału genetycznego z jednej strony, oraz aktywną kierunkowa zmianę tego materiału z drugiej, w celu osiągnięcia pewnych zamierzonych rezultatów, która jest niebezpieczna z ewolucyjnego punktu widzenia. Trudno przewidzieć jakie mogą być konsekwencje manipulacji genetycznych w kolejnych pokoleniach, skoro zostanie naruszona naturalna zasada mieszania się i doboru genomów. Dzisiejszy stan wiedzy jednoznacznie wskazuje, że niewielka wymienność wiadomości genetycznej skutkuje wieloma defektami genetycznymi i słabszym przystosowaniem do środowiska naturalnego. Osłabia to zatem te gatunki, które są klonowane. Jakie będą dalsze konsekwencje takiego działania możemy się więc domyślać. Kolejną możliwością, którą dziś możemy na razie oglądać tylko na ekranach telewizorów, a która w przyszłości może być rzeczywistością jest stworzenie zupełnie nowego organizmu o trudnych dzisiaj do wyobrażenia właściwościach a nawet wielu nowych gatunków, które będą się w trudny do opanowania sposób mieszać i rozmnażać. Są to może kwestie na razie pozostające w naszych wyobrażeniach ale dzięki inżynierii genetycznej rozwiniętej na wysokim poziomie mogą, może jeszcze nie dziś, ale w przyszłości, wcale nie tak odległej, stać się rzeczywistością.
Wśród skutków do jakich może prowadzić rozwój inżynierii genetycznej możemy znaleźć także te natury psychologicznej. Jeśli człowiek będzie znał dokładny dzień swojej śmierci będzie to pociągało za sobą konsekwencje dla jego funkcjonowania psychicznego. Będzie rodziło lęki, obawy, konieczność zaakceptowania tego faktu. Można by też sklonować wiele wybitnych postaci lecz czy taki klon byłby autentyczną osobą? Kimś wyjątkowym?
W prawie i polityce na myśl przychodzą mi dwa zagadnienia. Pierwsze z nich to status społeczny i prawny osoby sklonowanej. Jakie byłyby jego stosunki pokrewieństwa z rodziną? Czy mój klon byłby moim bratem w ścisłym znaczeniu tego słowa? A może po prostu byłby mną? Czy człowiek „wyhodowany” z mojego materiału genetycznego mógłby nazywać moich rodziców mamą i tatą, czy to ja byłabym dla niego swego rodzaju „rodzicami”?
Drugim problemem jaki mi się nasuwa jest stworzenie „super żołnierza” a w konsekwencji super armii o zmodyfikowanym kodzie genetycznym a także czegoś w rodzaju broni genetycznej. Państwa posiadające takie środki miałby niekwestionowaną przewagę na arenie międzynarodowej, nie wspominając już o możliwości wykorzystania takich środków przez terrorystów..
Ostatnim obszarem jakim się zajmę będzie etyka i religia. Rozpatruję je razem ponieważ łączą się ze sobą w wielu kwestiach. Genetyka może być też wykorzystywana w sposób nieetyczny i nieuczciwy w codziennym życiu np. w sporcie. Tzw. doping genetyczny jest już dzisiaj znany lecz niemożliwy do wykrycia. Czy więc osoba będąca pod jego wpływem będzie rzeczywistym zwycięzcą? Jak już wcześniej wspomniałam dzięki inżynierii genetycznej możemy dokonywać zapłodnienia pozaustrojowego. Jest to szansa dla ludzi, którzy pragną mieć dzieci lecz z pewnych powodów zdrowotnych nie mogą ich posiadać. Kościół potępia jednak te praktyki dając takie argumenty, że w przypadku sztucznego zapłodnienia "In vitro" trudno się dopatrzeć aktu osobowego w procesie przekazu życia. Kobieta i mężczyzna zostają sprowadzeni do roli dawców gamet, czyli dają siebie, albo raczej z siebie, jedynie jakąś część. Nie ma mowy w tym przypadku o całkowitym, osobowym darze, który jest warunkiem prokreacji w rozumieniu wiary katolickiej. Kolejną sprzeczną moralnie kwestią jest niszczenie lub zamrażanie „na zapas” wielu zarodków, które udało się wytworzyć w trakcie procesu. Istnieje też możliwość, że w przyszłości do wszczepienia w organizm kobiety będą wytwarzane i wybierane tylko zarodki o określonych cechach np. płci czy kolorze oczu co będzie bardziej przypominało „wytwarzanie” dzieci zgodnie z oczekiwaniami rodziców. Mogą oni ulegać pewnym modom na określone właściwości dziecka odbierając mu prawo bycia osobą niepowtarzalną, indywidualną. Wyobraźmy sobie, że nieproporcjonalnie dużo dziewczynek w wieku 4-6 lat będzie miało kręcone blond loczki ponieważ w czasie gdy zostały stworzone panowała moda na takie właśnie cechy. Dziecko przestanie więc być darem, a zostanie sprowadzone jedynie do stworzenia spełniającego oczekiwania rodziców. W dalszej perspektywie doprowadzi to jak już wspominałam do wytworzenia „nadludzi”. Kolejną kwestią jest to, że człowiek pretenduje do roli „dawcy życia”. Rola ta była do tej pory przypisana wyłącznie Bogu. Tylko Bóg ma prawo dać życie i je odebrać. Wynika stąd, że człowiek nie może podjąć działań zmierzających do wyprodukowania innego człowieka. Czym będzie stworzony klon? - maszyną, sztucznym tworem? Nie ma bowiem wątpliwości, że naukowiec nie jest w stanie stworzyć w laboratorium duszy.
<<< wstecz | << strona główna >> |